Krótki skład
Mąka, woda, sól, zakwas. Czasem ziarna albo miód do chałki. Nic, czego nie da się wymienić na palcach jednej ręki. Żadnych polepszaczy.
Marta piekła najpierw dla sąsiadów z klatki, bo nie mogła znaleźć w okolicy normalnego chleba. Z tego zrobiła się piekarnia. Bez biznesplanu — raczej z uporu.
W 2020 roku Marta wróciła do Krakowa po kilku latach w Trójmieście i zamieszkała na Józefa, w samym sercu Kazimierza. Szybko okazało się, że chleb z pobliskich sklepów ją rozczarowuje — miękki przez tydzień, bez smaku, jakby ktoś go celowo pozbawił charakteru. Więc zaczęła piec sama, w domowym piekarniku, na zakwasie założonym jesienią 2021.
Pierwsze bochenki rozdawała sąsiadom z klatki. Potem ktoś poprosił o dwa, ktoś zapłacił, ktoś zapytał, czy „będzie w piątek”. W 2022 wynajęliśmy mały lokal kilka numerów dalej, z prawdziwym piecem. Tak z parapetowego słoika zrobiła się piekarnia z szyldem.
Dziś pracujemy we dwoje — Marta przy piecu od świtu, a Wojtek (jej brat) zajmuje się ladą, zamówieniami i dowozem. Nie planujemy sieci ani filii. Jeden piec, jedna ulica, ten sam zakwas.
Mąka, woda, sól, zakwas. Czasem ziarna albo miód do chałki. Nic, czego nie da się wymienić na palcach jednej ręki. Żadnych polepszaczy.
Fermentacja trwa u nas do 24 godzin. Nie da się jej przyspieszyć drożdżami bez utraty smaku, więc nie próbujemy. Chleb wychodzi, kiedy jest gotowy.
Mąkę pszenną bierzemy z młyna w Niepołomicach, żytnią z małego młyna pod Krakowem. Wozimy ją sami, w workach, dwa razy w tygodniu.
Nasz chleb bywa droższy niż z marketu i nie leży na półce tydzień. Bochenek potrafi być mniejszy, niż się spodziewasz, bo na zakwasie ciasto rośnie wolniej i mniej. Nie mamy pieczywa bezglutenowego ani „lekkich” wersji bez tłuszczu. Jeśli szukasz taniego, równego, zawsze-takiego-samego chleba — naprawdę lepiej kupić go gdzie indziej, bez urazy.
Ale jeśli chcesz chleb, który pachnie, chrupie i smakuje jak chleb sprzed lat — to wpadnij. Mamy nadzieję, że zostaniesz na dłużej.
ul. Józefa 14, Kazimierz. Otwieramy we wtorek o 6:30. Pachnie już od progu.